Twój koszyk jest obecnie pusty!
Zasady są po to, żeby je… rozumieć, a potem świadomie łamać. Twój styl, Twoje granice.
„Nie łącz granatu z czernią.” „Po 40-stce nie wypada nosić mini.” „Poziome paski poszerzają.” „Buty muszą pasować do torebki.”
Ile z tych „złotych rad” masz zakodowanych w tyle głowy? Ile razy zrezygnowałaś z zestawu, w którym czułaś się świetnie, tylko dlatego, że jakiś głos w Twojej głowie powiedział: „To niezgodne z zasadami”?
Jako Terapeutka Stylu chcę Ci powiedzieć coś, co może Cię zaskoczyć: Modowe zasady są jak boczne kółka przy rowerze. Są potrzebne na początku, żeby się nie przewrócić. Ale w pewnym momencie trzeba je odkręcić, żeby poczuć wiatr we włosach i pojechać własną drogą.
Dlaczego tak kurczowo trzymamy się reguł?
Zasady dają nam pozorne poczucie bezpieczeństwa. Kiedy nie jesteśmy pewne siebie, szukamy instrukcji obsługi. Myślimy: „Jeśli ubiorę się zgodnie z zasadami sylwetki X/Y/Z, to nikt mnie nie skrytykuje. Będę bezpieczna”.
To pułapka. Bo ubierając się „z linijką w ręku”, często tracimy to, co najważniejsze – swoją osobowość. Stajemy się poprawne, ale… nudne. Niewidzialne.
Świadomość vs. Ślepe posłuszeństwo
W programie OdNowa nie uczę anarchii. Uczę świadomości. Jest ogromna różnica między założeniem czegoś, co „gryzie się” kolorystycznie przez pomyłkę, a zrobieniem tego celowo, bo taki masz dzisiaj nastrój i taką masz wizję.
- Możesz nosić skarpetki do sandałów – jeśli robisz to z uśmiechem i przekorą.
- Możesz łączyć złoto ze srebrem – jeśli czujesz, że to dodaje Ci blasku.
- Możesz nosić oversizowe swetry, nawet jeśli „chowają talię” – jeśli Twoim priorytetem jest dziś otulenie, a nie eksponowanie sylwetki.
To Ty wyznaczasz granice swojego stylu. Nie „pani z telewizji”, nie Twoja sąsiadka i nie magazyn modowy.
Twoje ciało, Twój kodeks
Łamanie zasad wymaga zaufania do samej siebie. To moment, w którym mówisz: „Wiem, że teoretycznie powinnam to wyszczuplić, a tamto wydłużyć. Ale ja lubię moje nogi/biodra/brzuch i nie zamierzam ich przepraszać”.
To akt odwagi. To moment, w którym przestajesz prosić o akceptację z zewnątrz i dajesz ją sobie sama.
Jak zacząć łamać zasady?
Zacznij od jednej małej rebelii. Jutro załóż coś, co zawsze uważałaś za „zakazane” dla swojej figury lub wieku, ale co zawsze Ci się podobało. Sprawdź, jak się z tym czujesz. Czy świat się zawalił? Nie. A może poczułaś dziwną, przyjemną satysfakcję?
Jeśli czujesz, że utknęłaś w gąszczu zakazów i nakazów, zapraszam Cię do procesu OdNowy. Pomogę Ci zrozumieć zasady proporcji i koloru tylko po to, byś mogła je potem naginać do swoich potrzeb.
Stwórzmy Twój własny kodeks. Taki, w którym jedyną zasadą jest: Bądź sobą.